Historia

Historię tę dedykuję mojej żonie, za jej cierpliwość i wyrozumiałość,
Marcelinie i Ani, bez których grupa nie byłaby tym czym jest,
Dusi, za jej skromność i rozwijanie skrzydeł, oraz
Grupie, za ich poświęcenie w realizacji Naszych wspólnych marzeń.

Kto z Nas nie posiada rzeczy, które lubi, muzyki, którą słucha i marzeń które chciałby zrealizować?
W moim przypadku wszystko zaczęło się od Concierto de Aranjuez J. Rodrigo. Utwór ten słyszałem już dziesiątki razy, ale za każdym razem wywołuje on u mnie dreszcz emocji. Postanowiłem pewnego dnia spisać myśli związane z tą muzyką – i tak powstał scenariusz pierwszego spektaklu „Krótka historia”. W międzyczasie na próbach do musikalu poznałem Dusie. Była to młoda osoba (chodziła do klasy pierwszej liceum), bardzo skromna i niezwykle tanecznie utalentowana. Pewnego dnia, po zajęciach w drodze na przystanek zapytałem ją, czy podjęła by się ułożyć choreografię mając muzykę i scenariusz. Popatrzyła na mnie zdziwiona i zapytała „Żartujesz?” a po chwili widząc moją poważną minę dodała „Czemu nie”. Brakowało mi wówczas jeszcze tylko jakiegoś impulsu, który sprawił by abym rozpoczął realizację swojego marzenia – tanecznego spektaklu do muzyki Rodrigo. Rok później impulsem tym okazała się Agnieszka, która dodała mi odwagi mówiąc abym spróbował wystawić sztukę zanim odejdę ze szkoły. W jakiś czas po tych słowach zadzwoniłem do Dusi z propozycją wystawienia spektaklu, a następnie zebrałem grupę chętnych osób.
Nasz występ okazał się sukcesem, dzięki czemu dostałem propozycję z Domu Żołnierza aby kontynuować przedsięwzięcie przy ich wsparciu. Po wielu rozmowach z członkami zespołu oraz Dusią, Anią (choreograf) i Asią (instruktor tańca) w październiku 2004 roku postanowiłem założyć grupę taneczną. Jej podstawowymi zasadami miało być ukazanie pewnej historii poprzez taniec, oraz poszukiwanie utalentowanych osób, dla których taniec byłby całym życiem.
Początkowo na zajęcia przychodziło wiele osób, z czasem wykrystalizowała się grupa z którą zaczął powstawać kolejny spektakl „Little Susie”. W trakcie dołączyła do nas Marcelina (mama Karoliny i Natalii), a wraz z Nią ciepła rodzinna atmosfera. Jej życzliwość i wsparcie udzielało się wszystkim. Nie zawsze było jednak różowo. W około rok po założeniu nadeszły ciężkie dni. Odeszła od Nas Dusia. Zajęcia odbywały się coraz rzadziej, niektóre osoby chodziły w kratkę. W grupie zapanował rozłam w konsekwencji czego osoby zaczęły rezygnować. W kulminacyjnym dniu, na dwa miesiące przed występem, uznałem, że nadszedł czas aby zakończyć to co nieuchronnie miało nastąpić. Tego dnia brakło mi już sił na walkę z wiatrakami – chciałem rozwiązać grupę. Grupa okazała się jednak silniejsza i fundamentalna zasada, aby przyjmować osoby, które całe serce wkładają w to co robią, wydała plon. Dwie Natalie, Karolinka, Monika oraz Olek i Darek z Marceliną umówili się na kolejne zajęcia i postanowili sami ułożyć kolejny spektakl. Widząc ich zaangażowanie, oraz efekty ich pracy, nabrałem wiary, że z Tymi ludźmi wszystko jest możliwe. Tuż przed występem do grupy wróciła Dusia. Tak wspólnymi siłami powstało „Po drugiej stronie lustra”.
Obecnie po wystawionych spektaklach, wielu konkursach i rozmowie w Przemyślu z Marceliną i Anią mogę powiedzieć, że i mnie grupa bardzo wiele dała. Nauczyła mnie m.in. pokory wobec jej członków, akceptacji takiego jakim się jest, oraz faktu, że jednego człowieka można złamać, ale grupy – nie.

Za wszystko to – dziękuję.
Rafał K.